The Power Of English

THE POWER OF ENGLISH

MY TRUE STORY

Wiele lat temu, jeszcze zanim Polska weszła do Unii Europejskiej mieszkałam we Włoszech, w toskańskim mieście Pistoia. Miasto, chyba  jedno z najnudniejszych w kraju. Sprzedawałam tam warzywa i owoce na głównym rynku Piazza della Sala. Pewnego dnia, idąc na nasze rodzinne stoisko (prowadziłam je z ówczesnym moim mężem) minęłam The English Studio. Pomyślałam “Kurcze, chyba powinnam porządnie nauczyć się angielskiego”. Nie wiedziałam jeszcze po co mi to, nie miałam żadnych planów odwiedzenia Anglii (a co dopiero do niej przeprowadzki!), ale czułam że angielski będzie mi w życiu potrzebny. Następnego dnia odwiedziłam więc The English Studio, gdzie przyjęła mnie moja przyszła profesorka – rodowita Angielka Diana. Zapisałam się na indywidualne lekcje, które kosztowały chyba jakieś 20 Euro za godzinę w roku 2002.

Nigdy nie żałowałam pieniędzy na edukację,  bo zdaję sobie sprawę, że jest to inwestycja, która pozostanie we mnie na zawsze.

Angielski na poziomie komunikatywnym opanowałam dość szybko, przy pomocy profesorki Diany oraz książek dla dzieci.

Parę lat później, kiedy to moje życie diametralnie się odmieniło, zdecydowałam się na wyjazd ‘w ciemno’ do Szkocji. Bez pracy, dachu nad głową oraz z minimalną ilością gotówki.

Ale za to z angielskim!

Pracę na full time dostałam dosłownie drugiego dnia po przyjeździe. Do dziś się śmieję, że była ona ‘obiecana w niebie’, ale tak naprawdę nie oszukujmy się, gdybym nie znała angielskiego, nie mogłabym od tak pojechać sobie sama za granicę, bez żadnych znajomości oraz gwarancji na pracę i mieszkanie.

Nie mogłabym przemierzać świata wzdłuż i wszerz, pracować na japońskiej wsi, mieszkać w buddyjskim klasztorze w Birmie i trenować Muay Thai w Tajlandii. Nie miałabym okazji uczyć angielskiego w Wietnamie, gdzie też ludzie zdali sobie sprawę, że bez tego języka ani rusz.

Polska od paru już lat zajmuje środkowe miejsca w pierwszej dziesiątce europejskich krajów, gdzie można porozumieć się po angielsku. Czy nie byłoby fajnie, gdybyśmy pod tym względem zaczęli rywalizować z krajami skandynawskimi?

Tak się składa, że uczę języka angielskiego indywidualnie tych co ‘się wstydzą’ oraz w małych grupach, dla tych którzy chcą interakcji. Znam cztery języki obce i nauczyłam się ich właśnie poprzez praktykę – lekcje indywidualne i własne metody, którymi chcę się od serca z wami podzielić.

Mogę ci zagwarantować, że za trzy miesiące będziesz swobodnie porozumiewać się po angielsku. Niekoniecznie perfekcyjnie lub gramatycznie, ale swobodnie, bo co ci po dobrej gramatyce, skoro nie potrafisz się przełamać, aby zacząć mówić w grupie cudzoziemców, ba, rodowitych native speaker’ów?

Wyobraź sobie sytuację, że siedzisz otoczony wianuszkiem ludzi z różnych stron świata i z uśmiechem na ustach opowiadasz o swojej pracy, podróżach i planach na życie? Czyż nie fajnie?  No co więc czekasz?

See you soon!

Małgosia