Kiedy mamy prawo do własnego zdania? (Na wesoło)

Kiedy mamy prawo do własnego zdania? (Na wesoło) January 7, 2020Leave a comment

Ostatnio często słyszę dość szlagierowe oznajmienie: “Przecież mam prawo do własnego zdania!”

Pobrzmiewa ono na około, zwłaszcza w gorąco spolitykowanych momentach mącąc mój wewnętrzny spokój, dlatego postanowiłam coś na ten temat napisać. Pół zartem, ćwierć serio.

Ileś lat temu, jeszcze kiedy mieszkałam w Anglii przeczytałam newsa jak to jakiś Polak włamał się do londyńskiego domu Madonny. Wziął sobie z jej lodówki Redbulla i położył się do łóżka w jej sypialni.

Madonna jak to zobaczyła, to się oczywiście przestraszyła, wkurzyła, zadzwoniła po policję i było po sprawie.

Własne zdanie zawsze dobrze mieć. Zwłaszcza, że po dziesiątkach lat, kiedy to nie można było ani w swoim języku mówić, a co dopiero swoje zdanie głosić, to jest normalne, że teraz każdy chce ‘mieć prawo’.

Ale czasy się zmieniły. Mamy jednorożce, wegańskie naleślniki i langustę zakupioną przez rząd. Bynajmniej nie tą z hiszpańskich restauracji. Dlatego warto pójść z duchem czasu i wziąć pod uwagę, że:

Najlepiej wyrażać własne zdanie wtedy, kiedy pada od drugiej strony magiczne pytanie:

“Stało się to i to. Co Ty o tym myślisz?”.

Jak nie pada, to znaczy, że może warto pooberwować sytuację i potem powiedzieć ‘co się myśli’ A można zrobić to na przykład tak:

“Przepraszam, nie chcę narzucać Ci mojej opinii, ale martwię się o…. (ta ta ta). Umieram z niecierpliwości, aby podzielić się tym co myślę i wiem, że mnie o to nie pytasz, ale ja naprawdę nie wytrzymam. Dasz mi, please?”

Tak samo jak z opiniami, o które nikt nie pyta, a lecą jak strzały, bo “Przecież mam prawo do własnej opinii”.
No masz. Ale jak się o nią pytają, czy wspólnie eksplorują temat.

To tak jak Ci, co sami biznesu nie prowadzą, ale Tobie mówią jak masz to robić. Albo jak Ci, co siłownię znają z opowiadań, a Tobie mówią, żeś przy kości i sportu nie uprawiasz.

Wiem, bo trochę czytam, że jest w psychologii takie zjawisko zwane projekcją. W praktyce wygląda tak, że np o siebie nie dbasz to mówisz innym, że źle się ubrali. Jak sam się boisz jechać do Maroka, to mówisz innym, że tam napadają i żeby lepiej w chacie zostać.

Wiem, że dużo osób powie, że ‘nie wierzą w psychologię’ i ja to szanuję. Ja też nie wierzę w anatomię, a krew mi w żyłach płynie.

Jak ktoś mówi, że nie wierzy, to znaczy tyle, że się nie interesuje. A jak się nie interesuje to nie znaczy, że wie ✌

To tak jak ja nie interesuję się i ‘nie wierzę’ w inżynierię elektryczną, a Tesle w kosmos i tak latają.

Jak o opinię nie pytają, a nie znamy dobrze osoby oraz jej historii, która ma wpływ na to, co ona myśli i robi to jesteśmy jak ten Polak, co u Madonny w łóżku leżał i w sumie nie ma się co dziwić, że nie skorzystała z okazji, tylko go z domu wywaliła.

Ja też nie publikuję tego tekstu na forach i fb grupach, tylko tutaj, bo to moja strona jest, więc tu mam prawo, bo jak ktoś nie chce czytać to poskroluje w dół i nawet sobie głowy nie będzie zawracał.

P. S. Jak ktoś by jednak chciał, mimo wszystko włamać mi się do domu i w łóżku położyć, to zapraszam. Z najlepszym szampanem (bo jak się truć to z klasą) i komplementem “Jak miło, że jesteś!” 💖

A Ty? Co robisz kiedy słyszysz opinie i rady, o które nie pytasz? Jak możesz je potraktować z humorem?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *