Moja Brexitowa Historia (15 lat później!)

Moja Brexitowa Historia (15 lat później!) January 21, 2020Leave a comment

14.01.2005 wysiadłam z samolotu na lotnisku w Luton ze 150 Funtami w kieszeni. Przybyłam bez gwarancji pracy i mieszkania.
Od razu wydałam 30 Funtów na autobus do Glasgow, co dało mi 120 Funtów na życie, dopóki nie znajdę pracy.

Kiedy wysiadłam z autobusu w Glasgow nie widziałam nawet gdzie będę tej nocy spać, ale byłam tak zdeterminowana aby tam zostać, że powiedziałam sobie że nawet jeśli mam pukać do drzwi obcych ludzi, to zrobię to. Polska, wtedy zarówno jak moje rodzinne miasto nie było dla mnie opcją do życia. Nie stwarzało też żadnych sensownych możliwości.

Na szczęście nie musiałam do nikogo pukać, bo otrzymalam pomoc od paru chłopaków z rodzinnego miasta, którzy ugościli mnie na dwie noce. (Jeśli to czytacie, wysyłam piękne Dziękuję! 🙏)

Następnego dnia (a była to niedziela) poszłam szukać pracy. W poniedziałek rano miałam już pracę na cały etat jako kelnerka we włoskiej restauracji. Do tej pory myślę, że sobie to wymodliłam.

* W 2005 roku UK było Eldorado pracy i tysiące Polaków nareszcie dostało możliwość zarobienia godnych pieniędzy oraz, co bardzo ważne, zostali docenieni za swoją pracę. Nie zapominajmy o tym.

Pomógł fakt, że parę lat wcześniej zainwestowałam czas i pieniądze w lekcje angielskiego. Polski system szkolnictwa oraz ogólnie system społeczny (jak zresztą w wielu innych miejscach na świecie) notorycznie ponosi porażkę w nauczaniu języka angielskiego. Wiem to, bo uczę i uczyłam dziesiątki osób odkąd założyłam własną firmę i mam wyzwanie. Często, mimo lat nauki w szkole, zaczynamy od podstaw.

Podsumowując, do Wielkiej Brytanii przyjechałam tylko z nadzieją. Dostałam tu wszytko, czego potrzebowałam: ‘normalne’ pieniądze na życie, prace w różnych miejscach, dziesiątki fajnych znajomych i przyjaciół z całego świata, super imprezy, paru boyfriendów i nigdy nie czułam się tu dyskryminowana ze względu na to skąd pochodzę. Nie mogę powiedzieć tego samego o Włoszech czy Hiszpanii, gdzie mieszkałam przed przyjazdem do UK.

Raczej czułam się lubiana (I nadal tak się czuję).

W UK spędziłam 9 lat i jest to jedyne miejsce, które nazywam domem, mimo to, że już dawno tam nie mieszkam.

Myślę też, że od Brytyjczyków można się dużo nauczyć. Na przykład:
– rozwiązywania problemów bez dramtyzowania (angielskie: wstaw czajnik na herbatę i porozmawiamy)
– że przyjaźń między kobietą i mężczyzną jest możliwa (bez przekonań Macho)
– wolności w wyborze jak chce się żyć
– że uśmiech i “Jak się masz?” może uczynić dzień fajnym

(No i muzyka z UK nie ma sobie równych)

Dlatego nie obchodzi mnie Brexit. Mam swój chironiczny romans z tym krajem wypełniony setkami pięknych wspomnień. Dzięki Brytanio! Dla mnie jesteś Wielka! ✌🇬🇧 🇵🇱

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *