Nie Biały czy Czarny, tylko człowiek

Nie Biały czy Czarny, tylko człowiek June 9, 2020Leave a comment

Był mój trzeci tydzień na Madagaskarze kiedy przyjęłam zaproszenie na zwiedzenie pobliskich wiosek od pewnego Brytyjczyka zamieszkałego w Mahadżandze, mieście, w którym przebywałam. Pan ten prowadził dość innowacyjny biznes, na który składała się produkcja ekologicznego oleju napędowego.

Wyruszyliśmy z Mahadżangi dość wcześnie, aby uniknąć wysokich temperatur podczas podróży. Byłam trochę zmęczona, więc zasnęłam w samochodzie podczas jazdy. 

Obudziłam się gwałtownie, kiedy znaleźliśmy się w pośrodku pól, gdzie stała grupa czarnoskórych osób skrupulatnie wpatrujących się w nasze auto. Były to głównie kobiety i dzieci, kompletnie zaskoczone moim wyglądem. 

Trochę mnie to zirytowało, ale nie miałam zbytnio wyboru i musiałam wyjść z samochodu, aby się chociaż przywitać. 

Zostałam dosłownie prześwietlona przez tych ludzi o czarnym kolorze skóry, którzy patrzyli na mnie jak na przybysza z innej planety. Planety, o której istnieniu nie mieli pojęcia. 

“Oni nigdy nie widzieli białej, blond kobiety”. – powiedział do mnie Brytyjczyk. 

“No i niby co mam z tym zrobić?” – pomyślałam. Stwierdzenie, że czułam się niekomfortowo nie byłoby wystarczające, aby opisać mój stan. 

To było tak jakby stać nago przed grupą osób, których nie znasz. 

Wyjęłam z torby moją lustrzankę i gestykulując, spytałam, czy mogę zrobić im zdjęcie. Pokiwali głowami. 

Zrobiłam więc parę zdjęć i pokazałam je im na małym ekranie aparatu. “Aaaaa”. – usłyszałam. 

Na ich twarzach zaczęły pojawiać się uśmiechy. Jeden po drugim. Uffff… Nieźle, jak na pierwszy raz białej osoby wystawionej na pokaz czarnym ludziom. 

Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia. Było głębokie. Zdałam sobie sprawę, że kiedy jesteśmy w totalnie nieznanej dla nas sytuacji, ani rzeczy materialne, ani pieniądze ani inteligencja nie ma znaczenia. Jesteśmy bezbronni i wrażliwi. 

 

☆○☆○☆

 

Podczas mojej pierwszej podróży po Kambodży zdecydowałam się skręcić z utartej, turystycznej ścieżki i udać się z moim znajomym do wioski jego rodziców, aby wraz z nimi celebrować Khmerski Nowy Rok. 

Mieszkali oni w drewnianym domu na palach, który składał się z jednego pokoju i małej  wnęki kuchennej. Zarówno prysznic jak i ubikacja były na zewnątrz. 

Na zewnątrz pierwszej nocy spałam i ja. Na drewnianym łóżku pod gołym niebem pełnym gwiazd. Następnego ranka, zostałam zaproszona aby umyć się w domu sąsiadów, ponieważ ganek domu mojego znajomego był wypełniony niezliczoną ilością lokalnych mężczyzn, którzy zjechali się motorami, aby obejrzeć białą Europejkę – mnie. 

Po prysznicu składającym się z polewania się kubkiem wody nad dużą miską oraz ubraniu się, zostałam zabrana na odwiedziny do pobliskich sąsiadów. Odwiedziliśmy chyba że trzy różne rodziny. Każda z nich, powitała mnie wielkim uśmiechem na twarzy. 

“Odwiedzimy jeszcze jednych sąsiadów, bo oni nigdy nie widzieli cudzoziemca…”. – tłumaczył mój znajomy dlaczego mamy pojechać do jeszcze jednego domu. 

Czułam się jak małpka w przenośnym zoo. Nie mniej jednak, uśmiech na twarzy tych ludzi rekompensował to dziwne poczucie inności. 

Tego ranka zrozumiałam, że jestem tak samo dziwna dla pewnych ludzi na świecie jak oni dla mnie. Tego ranka zrozumiałam, że my, ludzie nawet jeśli wyglądamy inaczej i hołdujemy innym wartościom, należymy do jednego gatunku zwanego ludzkością. 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *