Dużo już było o tym jakie negatywne cechy reprezentujemy jako naród. W gazetach, podczas plotek w przychodni, na You Tube lub internetowych forach. W sumie prawie wszyscy wiemy co z nami nie tak, ale jak temu zaradzić? Przecież to nie jest takie proste wziąć i się zmienić z dnia na dzień…

A może tak zamiast starać się zmieniać, po prostu zmienić taktykę i skupić się na tym co jest w nas pozytywnego? To znacznie bardziej proste, a przy tym miłe bo jest się czym cieszyć.

Każda nacja ma swoje wady i zalety, a już na pewno jedną z zalet które warto mieć jest ta, że się potrafi podkreślić to co w nas dobre.

Nie po to, żeby pokazać innym że jesteśmy lepsi, tylko dlatego żeby upewnić się, że jesteśmy tak samo fajni i świat jest również nasz.

Zatem zaczynamy. Magiczna ósemka cech z których możemy być dumni.

1. Gościnność.


No nie zaczęłam z odkryciem Ameryki. Ale mam ku temu powód. Mianowicie słyszałam porywające serce historie z Iranu, Gruzji i krajów arabskich, gdzie podobno człowieka zgarniają z ulicy i goszczą w domu jak króla. Poją, karmią i jeszcze nocują. Kiedy mieszkałam w Kolumbii byłam na utrzymaniu rodziny mojego byłego partnera przez większość spędzonego tam czasu wliczając w to koszty wiz, szkoły i dentystów. Wypadałoby więc przyznać niektórym krajom przynajmniej równorzędność, jeśli chodzi o gościnność. Jesteśmy narodem gościnnym, ale chyba nie „najbardziej gościnnym na świecie”. A jednak… 


Praktycznie rzecz biorąc, nie ma opcji kiedy ktoś odwiedza nas w domu, a my nie mamy nawet cukru. Zawsze jest herbata, kawa lub nawet coś mocniejszego a jak trzeba, to się biegnie do sklepu po ciastka. A już najlepiej jak jest obiad i gość się załapie. Sytuacje te nie są wcale tak oczywiste w Wielkiej Brytanii czy Niemczech. Jak się zaprasza na kolację, to wiadomo że na kolację, jak ktoś wpada na szybko to czasem sam musi o herbatę poprosić. No i kwestia porządku. W Polsce nadal się przeprasza za „bałagan” którego tak naprawdę nie ma, jeśli porówna się do domów angielskich, szkockich czy nawet tych, które widziałam w Wietnamie. To „Przepraszam, nie miałam czasu posprzątać” jest urocze! 


2. Zaradność.


Jesteśmy naprawdę ogarnięci. Z małymi wyjątkami, większość Polaków w naturalny sposób wie jak się zorganizować, być na czas w pracy, przygotować do podróży. Logistykę ogarniamy szybko i sprawnie. Weki, działki z kalafiorami, naprawy domowe i do tego znajomość choćby podstaw komputera.

Ponadto potrafimy dostosować się praktycznie do każdych warunków. Ta ciężka historia, z którą przyszło zmierzać się naszym przodkom zaszczepiła nam w genach naturalną zdolność do adaptacji.

3. Edukacja.


Tak, wiem podobno „jest coraz gorzej, i już w ogóle schodzimy na psy, a dzieci nic nie uczą bo Unia zakazała tego i owego”. OK. Nie mniej jednak nikomu po drodze mózg nie wyparował i generalizując oczywiście, poziom wiedzy ogólnej Polaka często w porównaniu do towarzysza z Zachodu jest na tym samym poziomie o ile nie wyższy, jeśli np. przywołać kraje Europy Południowej. Mamy ciągotkę do kultury, którą porównałabym do francuskiej lub nawet niemieckiej. Można z nami pogadać, i jeśli otworzymy się na czytanie lektur i gazet które stronią od polityki i religii mamy szansę zawojować świat. 

4. Wygląd.


Słynne mamy które idą do sklepu w koralikach i schludnej sukience nie przesadzają. One robią tak ponieważ zależy im na tym aby otaczający świat dobrze je odebrał i żeby w ogóle ludziom dookoła było miło. Nasze dziewczyny są słynne na świecie z dobrego stylu i klasy. Nie twierdzę że jesteśmy najlepsze, ba nawet na szczycie, ale tak naprawdę to i tak nie ma znaczenia. Rankingi „najpiękniejszych nacji” i tak zawsze będą subiektywne. Zależy kto patrzy. Dla Argentyńczyków będziemy atrakcyjni i egzotyczni, dla Ukraińców może nic specjalnego. Dzięki naszej pogmatwanej, ale bogatej historii mamy wymieszane geny i różnie wyglądające jednostki co też dodaje nam uroku. Szatynki, blondynki, brunetki, oczy piwne i tym podobne… W ilu krajach (oprócz takich jak np. USA czy Kanada które oczywiście zostały zbudowane na emigracji) znajdziecie podobne mieszanki?

Spostrzeżenie mam następujące: dbamy o siebie coraz bardziej. Nawet nasi chłopcy radarowcy stopniowo zdejmują skarpetki spod sandałów zadziwiając tym rodaków w kraju i po za. Oby tak dalej!

5. Przedsiębiorczość.


Odłożyć pieniądze, założyć biznes, wybudować dom – rzeczy wcale nie takie proste, wydają się nam przychodzić raczej naturalnie. Oczywiście nie każdemu z nas, ale przedsiębiorczość na pewno wyróżnia nas spośród tych, którym albo było dane od majętnych rodziców, rządu czy Sugar Daddy. Żeby tylko założenie i utrzymanie biznesu w Polsce było bardziej proste, a wspieranie innych w ich dążeniu do spełnienia ich przedsiębiorczych marzeń stało się praktyką dnia codziennego, to byłoby cacy. Wygląda na to, że mamy zadatki na zaawansowaną inteligencję finansową! 

6. Odwaga.


Potrafimy stanąć w obronie obcego na ulicy kiedy widzimy że dzieje mu się coś złego? Potrafimy. Możemy spakować walizkę i wyjechać do dalekiego kraju bez znajomości języka , kontaktów i funduszy? Możemy. Mamy odwagę powiedzieć co myślimy? Mamy. Czasami nawet jak nie pytają, no ale OK, wszystko ma swoje Ying and Yang! 

7. Pracowitość.


Szczególnie kiedy w najnormalniejszy sposób na świecie jesteśmy za to doceniani i wynagradzani jak należy. Zmywak, recepcjonistka, pracownik korporacji czy stolarz – w każdej niemal profesji potrafimy się spisać. Moi angielscy znajomi najczęściej są pod wrażeniem i mówią na nas Hard Core. I dzięki Anglikom za to, że nie boją się nam tego przyznać. Pracowitość jest cechą której łatwo można zazdrościć. 

8. Zdolność do nauki języków obcych.


Tak! Tylko niewielu z nas zdaje sobie z tego sprawę. Przymusowa nauka rosyjskiego przez wiele lat, popularny niemiecki w szkole którego nie lubiliśmy – najczęściej z powodu historycznych goryczy, potem fatalna edukacja językowa w szkołach podstawowych i średnich, skutecznie zniechęciła nas do tego, żeby choćby spróbować. Do tego dochodził brak obcokrajowców w kraju z którymi można by było praktykować tę zacną umiejętność, zwłaszcza w mniejszych miastach i na wsi. A prawda jest taka, że nasz rodzimy język jest tak pokręcony, że z innymi już tylko może być łatwiej, w najgorszym przypadku – tak samo trudno. Język kształtuje osobowość oraz inteligencję, bo żeby mózg mógł ogarnąć skomplikowane zasady komunikacji, wiele neuronków najpierw musi się razem strzaskać! A to może tylko pomóc w zapamiętywaniu następnych przekazów. Nic, tylko wykorzystać te  „naturalne” warunki i uczyć się tego języka, którym zawsze chcieliśmy się popisać!

9. Poczucie humoru.

Ależ jak najbardziej! Na pierwszy rzut oka może czasami między nami sztywno, ale jak już się poczujemy pewnie, to wielu z nas potrafi sypać żartami jak z rękawa. Zarówno kobietki jak i panowie. Często żartuje się też u nas z miną na serio, coś w stylu angielskiego sarkazmu, z którego notabene Anglicy są bardzo dumni, więc czemu my też nie mielibyśmy być dumni z naszej wersji! Fakt faktem, obcokrajowiec czasami może nie zrozumieć, ale zawsze można powiedzieć „Panie, ja tylko żartowałem!”

Ja natomiast nie żartuję, jest się z czego cieszyć, a jak komuś lepiej narzekać i kwestionować to zapraszam kulturalnie do okienka w komentarzach, spróbujemy razem obrócić narzekanie w żart!

Podziel się