W moim małym eBooku „Big Dreams on Small Incomes” (w dosł. tłm. „Wielkie Marzenia za Małe Pieniądze”) sugeruję sobie z zadowoleniem, iż trzeba w swoim życiu karierowym przeżyć dwie rzeczy; jedna to zostać zwolnionym, bądź wyrzuconym z pracy, druga to samemu się zwolnić. Może oczywiście nie co roku, ale przynajmniej raz w życiu. Argumentuję to w następujący sposób:

1. Zyskujesz dystans. 

Nareszcie możesz zapytać siebie samego kim jesteś. Bez tytułu pracownika. Nie po to, by się potępiać, lub czuć się z tym źle, tylko po to, by znaleźć (lub zacząć szukać) swoją życiową drogę. 
Kiedy pracujesz, jesteś inżynierem, mechanikiem, prawnikiem i tak dalej. Brzmi świetnie i jest fajnie, ale to są metki, których potrzebujemy aby funkcjonować w społeczeństwie. Jak je sobie ‚odprujesz’ zostaje człowiek. I tutaj się o to rozchodzi; kim jesteś człowieku? 🙂

2. Masz okazję okiełznać swoje niedoskonałości.

Nie po to, by aspirować na cyborga, lecz po to, by szczerze popatrzeć co poszło nie tak i jak możesz to naprawić, aby następnym razem było lepiej. To jest bardzo ważne, bo jak wiesz co było nie tak, masz wtedy wybór aby coś z tym zrobić. Albo przynajmniej zdasz sobie z tego sprawę i będziesz wobec siebie uczciwym. Na przykład:
„Jestem bardzo podekscytowany/a kiedy pracuję. I jak już pracuję to na maxa, ale często z tego powodu wymagam podobnego zachowania u moich kolegów z pracy”.

Wiedza o sobie to potęga. Potęga samego siebie.

3. Masz szansę na tego ‚kopa’, a którego ci właśnie chodziło. 

Wiesz dlaczego większość z nas nadal nie żyje, tak jak marzy i nie robi tego co kocha? Dlatego, że nie ufamy sobie samym: 

a) że jesteśmy w stanie to zrobić oraz 

b) że jest to w ogóle możliwe.

Tam gdzie nie ma determinacji, nie ma ognia. Gdzie nie ma ognia, nie ma potrzeby aby pędzić przed siebie, żeby się nie poparzyć. 

Wyobraź sobie teraz, że naprawdę zostajesz zwolniony/a i na dodatek nie otrzymujesz żadnej odprawy. W sumie wielu ludzi na świecie w takich przypadkach jej nie dostaje, więc nie jest to jakiś ewenement. Będziesz musiał zrobić coś, co szybko postawi cię na nogi. Możesz iść na zasiłek (to chyba raczej dla osób spoza Polski), możesz aplikować o pracę w Tesco aby choć cokolwiek wpływało na konto, ale przy tym możesz też wreszcie odczuć potrzebę, aby tym razem zacząć robić coś innego. Jeśli tak czujesz, to łap ten moment i idź za głosem serca. Nawet jeśli miałbyś/ałabyś to robić ‚po godzinach’ pracy na kasie…

No tak, a po co się zwalniać? 

Niektórzy po prostu czasem mają dość i odchodzą z pracy na własne życzenie, kiedy nie spełnia ona już ich oczekiwań. Jeśli już to kiedyś zrobiłeś/a, jest ci chyba znajome to uwalniające uczucie w momencie, kiedy przekazujesz szefowi wypowiedzenie z posady. Oczywiście nie chodzi tu o to, aby być lekkomyślnym i zwalniać się bez żadnych oszczędności na koncie lub chociaż zaklepanej nowej pracy (co w tym przypadku oznacza podpisanie kontraktu).

Osobiście zwolniłam się z pracy dwa razy w życiu, ale na pewno nigdy nie zapomnę tego pierwszego (tego się przecież nie zapomina!). To był poniedziałek i wypowiedzenie napisałam ręcznie. Pamiętam jak mój szef powiedział do mnie: „Nie będziesz miała odwagi tego zrobić”.

Miałam.

Parę miesięcy poźniej ten sam szef również złożył wypowiedzenie. 

W obu przypadkach; zostać zwolnionym bądź też samemu się zwolnić jest jeden wspólny mianownik: Możesz postrzegać okres bez pracy jako pasmo cierpień, ale gdy jesteś dobrze na to przygotowany/a (masz zaoszczędzone pieniądze, za które możesz przeżyć przez jakiś czas) możesz postrzegać to jako coś fajnego.

Dlaczego?

Bo w końcu będziesz miał/a CZAS aby pomyśleć kim jesteś, czego chcesz i może nawet odnaleźć swoją życiową misję. Lub choćby wykonać ku temu pierwszy krok.


Ponieważ to jest twoje życie. I ono jest tego warte.  

Podziel się